Skąd się biorą pomysły… czyli co widać w kałuży

Liittle Boy in a Puddle_flickr_Don LaVange_CC BY-SA 2.0

fot. Don LaVange

Różne: dobre, ciekawe, genialne… skąd się biorą pomysły? Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym? Ci którzy trafili tu z wyszukiwarki po wpisaniu tego pytania, na pewno tak. A więc jak wam się wydaje?
Z obiegowych opinii i większości tekstów wyłania się prosta odpowiedź: na pomysły po prostu się wpada. Przypadek, zdarzenie, zderzenie i już. Bęc… i jest.

Na początek trochę teorii.
Patrząc na to zagadnienie można by w zasadzie wyodrębnić dwie szkoły: od się i do się. Pierwsza wychodzi z założenia, że to my natykamy się na pomysł: podpatrywanie, szukanie inspiracji, czy inkubacja. Druga natomiast wyraźnie optuje za tezą, że pomysły znajdują nas i to w sposób, zazwyczaj, nagły: eureka, natchnienie, olśnienie, czy przebłysk (nie bez powodu powszechnym symbolem pomysłu jest żarówka).

Najbardziej obrazowo ujmują to Czesi, dla których pomysł to po prostu „napad”. Sam na własne oczy widziałem chłopaka biegającego w kółko z okrzykiem „mam napad! mam napad!”… i nikt nie dzwonił po pogotowie, co mi – w pierwszej chwili – wydawało się naturalną reakcją. Nasz źródłosłów jest jednak odmienny: pomyśl – po myśli – pomysł. Widocznie my potrzebujemy trochę czasu i zastanowienia.

Aspekt myślenia prowadzi do wyodrębnienia kolejnych dwóch podkategorii źródeł pomysłów: z dużej wiedzy – czyli ekspert wie lepiej (ale z uwzględnieniem definicji Webera: „ekspert to osoba, która wie coraz więcej o coraz węższej dziedzinie, aż wreszcie wie absolutnie wszystko o niczym”) oraz… z niewiedzy – czyli żeby się dało, trzeba nie wiedzieć, że się nie da.

Zobaczmy jak to działa w praktyce. Inżynierowie firmy energetycznej na dalekiej północy Ameryki próbowali rozwiązać problem zamarzających linii przesyłowych. Intensywnie padający w tamtych rejonach śnieg osiadał na przewodach wysokiego napięcia i z czasem zmieniał się w gigantyczne sople lodu, pod których ciężarem linie się zrywały i łamały się maszty. Potrzebny był niestandardowy pomysł, by móc temu zaradzić. Wynajęto konsultantów i zorganizowano sesje z kluczowymi pracownikami firmy i współpracującymi grupami inżynierów. Podczas ożywionych i owocnych spotkań padały różne propozycje, ale z jakichś powodów nie mogły być zastosowane: koszty, warunki, skala, skuteczność etc. Konsultanci prowadzący sesje poprosili, żeby na kolejne spotkanie zaprosić wszystkich pracowników firmy – niezależnie od działu i funkcji. Świeże spojrzenie, nowy wgląd, inne podejście – to ich zdaniem zwiększało szanse na znalezienie czegoś zaskakującego, skoro typowe inżynieryjne (choć niekiedy wyszukane) rozwiązania nie były satysfakcjonujące. Tak też zrobiono. Wszyscy czekali w sali na kolejną sesję, kiedy wchodzący konsultant zobaczył na korytarzu pracującą sprzątaczkę. Uznał – w przeciwieństwie do dyrekcji – że i ona może być pomocna. Zaproszono również i sprzątaczkę. W trakcie prezentacji zadania przed jakim stanęli, kobieta powiedziała, że ośnieżone przewody przypominają jej choinkę rosnącą pod jej oknem i że też tak pięknie zdobi ją śnieg. Tylko przylatują tam ptaki i psują ten sielski widok, bo trzepocąc skrzydłami zrzucają cały puch. Słowo do słowa i po chwili zebrani uświadomili sobie, że w pobliżu jest baza wojskowych odrzutowców. Okazało się, że piloci, aby utrzymać maszyny w dobrym stanie, musieli codziennie odbywać loty, w trakcie których przekraczali barierę dźwięku. Wystarczyło uzgodnić z bazą, aby wyznaczyli trasy rutynowych lotów wzdłuż linii przesyłowych i problem był rozwiązany.

Wróćmy do teorii. Dla pełności tych akademickich rozważań, należałoby jeszcze wspomnieć o dawnym, ludowym przekonaniu, że pomysły biorą się z biedy i pazerności. Co potem zostało ujęte, w sposób bardziej elegancki, w powiedzeniu „potrzeba matką wynalazków”.

Mój osobisty pogląd jest taki: pomysły biorą się z głowy. W stu procentach. I tam należy ich szukać. Jak w naszym starym porzekadle: „pójść po rozum do głowy”…szukać tam pomysłów. Ładnie ujął to Dee Hock (twórca Visa Credit Card Association):

„problem nie w tym jak mają wpaść nowe, odkrywcze pomysły do głowy, ale w tym jak stamtąd wydobyć te już istniejące”

Czyli nasze tytułowe pytanie powinno raczej brzmieć:

… jak się wyławia pomysły?

Tu już nie ma „bęc”, nie ma zderzenia, nie ma przypadku. Trzeba sposobu. I bardzo dobrze – nie musimy być skazani na przypływ weny. Po co czekać aż wpadnie pomysł, kiedy można podążać w jego kierunku. Einstein powiedział, że we wszechświecie krąży niezliczona ilość odpowiedzi i tylko od nas zależy jakie pytanie zadamy. A więc sposobem jest , najzwyczajniej, zadawanie pytań. Nie chodzi tu tylko o zaspokajanie ciekawości, choć ona właśnie do nich prowadzi. Po prostu jeśli nie wiesz jakie jest pytanie, to nie wiesz jaka odpowiedź jest dobra. Bardzo często ludzie próbują przerzucać się pomysłami, zanim zdadzą sobie sprawę (o ile w ogóle) co próbują rozwiązać. Organizuje się w firmach konkursy na pomysły, bez zadania sobie trudu by określić, czego tak naprawdę potrzeba. Inwestuje się duże środki we wdrażanie rozwiązań, które potem okazują się nie odpowiadać naszym potrzebom. Dobrze zadane pytanie to 90% rozwiązania. Podążajmy za wrodzoną ciekawością, a pomysły same będą płynąć. Ale jak to zazwyczaj bywa, jest tu mały kruczek…

„Logika może odpowiedzieć na pytania, ale wyobraźnia musi je zadać”
– Ralph Gerard

Potrzeba wyobraźni. A jak ją rozwinąć?…. Nie wyobrażam sobie… Żartuję, żartuję. Będzie o tym w innych wpisach. A gdyby pokierować tym świadomie i mieć pomysły na zawołanie? Świadomie stosować wyobraźnię? Można, można… i po to w zasadzie jest ta strona.

Tak więc na łowy wybieramy się z ciekawością, wyobraźnią i otwartym umysłem, a także – jak uczy przytoczona historia – dziecięcą naiwnością. Nie bójmy się zaglądać w każdą kałużę… tam też czekają pomysły.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s