Jak przechytrzyć gadzi mózg …czyli bohaterowie wyobraźni

Dzisiejszy tekst jest kontynuacją rozważań na temat rozwijania wyobraźni („Jak rozwinąć wyobraźnię… czyli igraszki z gadem”), a raczej podążania za nią i nieprzeszkadzania jej w naturalnym działaniu. Co jest zresztą całkiem proste i wymaga tylko cichego aktu bohaterstwa w celu przechytrzenia gadziego mózgu.

Photo by Danny Akright

Fot. – Danny Akright

Brzmi trochę jak legenda o walce św. Jerzego ze smokiem, ale coś w tym jest. Ładnie ilustruje to ten filmik Setha Godina (What Is the Lizard Brain?), który polecam jako przypomnienie i uzupełnienie tematu gadziego mózgu. W telegraficznym skrócie przypomnę:

  • nasz naturalny odruch obronny w sytuacjach zagrożenia to: atak, ucieczka, lub zastygnięcie
  • steruje tym gadzi mózg (ciało migdałowate), najstarszy element mózgu położony najbliżej pnia
  • impuls, a za nim nasze reakcje, idzie od pnia mózgu w następującej sekwencji: gadzi mózg (odruch) – układ limbiczny (emocje) – kora nowa (myślenie)
  • w takiej też kolejności następują procesy kształtujące nasze decyzje: postawa (odruch gadziego mózgu) – etykietki (podsunięte przez emocje) – racjonalizacja (uzasadnienie powziętej przez gadzi mózg decyzji).
  • gadzi mózg widzi zagrożenie we wszystkim co nowe i nieznane, uruchamiając odruch obronny tam, gdzie powinniśmy świadomie wykorzystywać nasz twórczy potencjał, naszą wyobraźnię.

Jest w tym coś z walki ze smokiem. Jak więc przechytrzyć gadzi mózg?

Jak zostać własnym bohaterem?

Każde dziecko to wie.                                                                                                    Okazuje się, że oprócz opisanego wyżej podstawowego szlaku przepływu impulsu (gadzi mózg – układ limbiczny – kora nowa), gwarantującego natychmiastowy odzew w sytuacjach wymagających reakcji zanim bodziec zostanie rozpoznany przez korę nową, istnieje drugi obieg – “okrężny”. No dobra, tego akurat dzieci nie wiedzą… ale zachowują się jakby wiedziały. Jest to szlak przechodzący najpierw przez korę, zanim sygnał trafi do ciała migdałowego poprzez układ limbiczny. Co oznacza, że mamy szansę wykorzystać nasze zasoby poznawcze, kojarzeniowe, analityczne i twórcze zanim instynkt każe nam uciekać (“tylko eksperci to wiedzą”), atakować (“gdybyś się znał, to byś wiedział, że się nie da”), czy zastygnąć w bezruchu (“zawsze tak robiliśmy”). To daje nam szansę odwrócenia trendu i oszukania gadziego mózgu.

No więc co wiedzą i robią dzieci? Przypomnijmy sobie jak to było, gdy byliśmy dziećmi, zwłaszcza w wieku przedszkolnym. Przede wszystkim zadawaliśmy masę pytań. Bardziej niż same odpowiedzi interesowało nas jakie pytania możemy zadać. Dzieci są naprawdę w tym niestrudzone. Dorosłym ciężko się opędzić od lawiny dziecięcych pytań. Dlaczego u dorosłych (“poważnych” przeważnie) bardziej liczą się odpowiedzi? Zdarzało mi się być na zebraniach, gdzie padało kilkanaście odpowiedzi, ale nie było żadnego pytania (nie przesadzam – słowo). Jako zagajenie padało oczekiwanie wyrażone w formie zdania oznajmującego (typu “słuchajcie, musimy mieć to i to…”) i potem, mniej lub bardziej śmiałe, próby wstrzelenia się w tę prawidłową (zasługującą na nagrodę) odpowiedź. Nie tędy droga. Nie na darmo powiedzenie mówi, że kto pyta nie błądzi. A my zbyt często jednak zakładamy, że tylko błądzący pyta. Ale…

pytanie pytaniu nierówne

Pamiętamy dobrze ze szkoły te “zamknięte” – sprawdzające i nastawione na uzyskanie określonej, precyzyjnej odpowiedzi. Panują tam niepodzielnie. Odwołują się do zdobytej wiedzy, doświadczenia i ustalonego porządku. Służą kontroli i sprawdzaniu stopnia przyswojenia tego, co nam uprzednio przekazano. Schemat jest prosty – wiem, albo nie wiem. Niestety z tym nas pozostawia szkoła (w większości wypadków) – znamy prawidłową odpowiedź, albo nie i w zetknięciu z problemami bardzo szybko się poddajemy. Szkoła niestety przeważnie uczy nas myślenia reproduktywnego, ukierunkowanego na odtwarzanie określonych wzorców, które w praktyce sprowadza się do zasady – robić to co oczywiste lub w ogóle nie robić nic. Mózg jest nastawiony na podążanie najkrótszą drogą i chwyta się pierwszego zapamiętanego wzorca, który uzna za przydatny. Niestety problemy, na które napotykamy w życiu wymagają rozpatrywania ich indywidualnie, a schematy rzadko się sprawdzają. Często sami musimy zdecydować, czego potrzeba do ich rozwiązania – słowem trzeba wykazać się myśleniem produktywnym, prowadzącym do tego co nowe i pożyteczne. Pomocne są tu pytania “otwarte”, które są zachętą do snucia przypuszczeń, szukania nowych rozwiązań i kreatywnego myślenia.Prowokują do wychodzenia poza zapamiętane fakty, skojarzenia i schematy. Są wyrazem ciekawości i zarazem ją pobudzają. Inspirują do korzystania z naszych zasobów twórczych w konfrontacji z problemem. Dlatego odwołują się do nich wszelkie techniki i procesy rozwijania kreatywności i rozwiązywania problemów (o których w kolejnych tekstach). To te pytania pomogą nam uwolnić naszą wyobraźnię.

“Największe pomyłki nie są efektem złych odpowiedzi. Prawdziwe niebezpieczeństwo tkwi w niewłaściwym pytaniu.”
― Peter F. Drucker

Powiedzmy, że ktoś jest przekonany, że koniecznie potrzebuje mieć milion dolarów. Niezależnie na co. Tylko tego potrzeba mu do szczęścia w danym momencie. Uparte powtarzanie sobie: “muszę mieć milion dolarów” – nic nie da bo zawsze mózg racjonalnie odpowie: “ale nie mam”. To nas nie posunie na przód. Zadając pytanie: “jak zarobić milion dolarów?”, już trochę możemy pobudzić naszą wyobraźnię, ale dalej będziemy szukali “strzału w dziesiątkę”: wiem, albo nie wiem. Najczęściej nie. Ale jak byśmy sami sobie zasugerowali mnogość rozwiązań: “jakie są sposoby na zarobienie miliona dolarów?”, umysł sam zacznie je nam podsuwać, a i cel zacznie wydawać się nam bardziej realny. Zdopingujmy mózg jeszcze bardziej: “jakie są wszystkie sposoby na zarobienie miliona dolarów?”, a sami będziemy zaskoczeni ilością własnych pomysłów.

Ale mimo tych zabiegów, cały czas narzucamy sobie ograniczenie w szukaniu możliwych rozwiązań. Widzicie ten podstęp gadziego mózgu? – on wcale nie szuka nowych możliwości, tylko racjonalnego potwierdzenia już powziętej decyzji: milion trzeba zarobić. Takie pytanie jest formą przeforsowania gotowego rozwiązania. A gdyby nasz problem brzmiał: “jakie są wszystkie sposoby na zebranie miliona dolarów?” Widzicie dodatkowe możliwości rozwiązań? A jak jeszcze uwolnimy się od dodatkowego, z góry powziętego przekonania, że tylko milion dolarów nas uszczęśliwi: “jakie są wszystkie sposoby na zebranie środków niezbędnych do (tu nasz cel)?” – okaże się, że opcji jest dużo więcej i cel jest łatwiejszy do osiągnięcia: sponsoring, wymiana, zaoferowanie udziałów itd. Zaufajmy starej prawdzie i pytajmy, by nie błądzić. Ale zadawanie pytań to – w pewnym sensie – sztuka. Na szczęście nietrudna.

O tym w kolejnych wpisach. Bądźmy w kontakcie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s