Jak przejrzeć ego… czyli relacja z okopów

Jak już pisałem wcześniej, toczę wojnę z ego. Jest to wojna o wolność i możliwość tworzenia mojego autorskiego życia, zamiast bezwolnego kręcenia się wokół zakodowanych nawyków, przekonań i powinności. Nie ma to nic wspólnego z buntem, tęsknotą za beztroskim życiem czy desperacją. Po prostu mój bilans życiowy wyraźnie mi pokazywał, że to co obracam w czyn, to sprawy narzucone z zewnątrz, natomiast moje dążenia i pragnienia znajdują odzwierciedlenie jedynie w planach – zmieniających się, dopracowywanych i wiecznie udoskonalanych, którym brakuje tylko jednego: dobrego momentu na zaczęcie. A sprawa jest prosta – choć zajęło mi dość dużo czasu zrozumienie tego – jeśli nie żyjesz swoimi marzeniami, to znaczy, że żyjesz nie swoim życiem. Spełniasz czyjeś marzenia czy oczekiwania. A kiedy będziesz miał czas na własne życie? Drugiego nie będzie.

Fot. Chris Murphy

Fot. Chris Murphy

Wspomniałem również, że samo dostrzeżenie ego (które stoi za tym wszystkim) i jego sztuczek nie wystarczyło. Nie zanosiło się na szybką potyczkę. Raczej na wojnę pozycyjną. Okopałem się więc, by rozpoznać sytuację, teren i przeciwnika – jego strategię, przewidywany kierunek natarcia i (przede wszystkim) słabe punkty.  Już po samym języku widać chyba, że nie żartowałem. Cel był zbyt poważny, by skończyło się tylko na uświadomieniu sobie tego czy owego. Wojna to wojna.

No dobra – rozpracowuję przeciwnika dalej. Wiem jak działa. Teraz pora poszperać gdzie.W jakich obszarach grasujesz bratku? Gdzie znalazłeś mój najsłabszy punkt? Gdzie stoczymy bitwę? Słyszałem kiedyś o 5 polach, w których ego się przejawia:

  • prestiż
  • szpan
  • pieniądze
  • władza
  • autorytet

Postanowiłem zbadać je po kolei. Jakie wywołują we mnie skojarzenia? Co one dla mnie znaczą? Co uosabiają? Okaże się, gdzie ego mnie złapało. Potem poszukam co podpowiada mi moje prawdziwe “ja” i będę mógł podstawić w to miejsce własne zamienniki. Całkiem proste ćwiczenie, do którego zachęcam wszystkich.
Trochę się obawiałem, czy będę w stanie odróżnić moje prawdziwe “ja” od ego – tyle lat utożsamiania jednego z drugim robi swoje – ale bardzo szybko, w trakcie ćwiczenia, uświadomiłem sobie prostą rzecz:

ego jest skupione na osobie, prawdziwe “ja” – na dążeniach i celach

Zabrałem się więc do „rozpracowania” każdego pola. Pierwsze, co przyszło mi do głowy, to wykorzystać mapę myśli dla rozpisania skojarzeń. Edytor, którym to piszę nie ma takiej możliwości. Automatycznie pierwsza myśl – znaleźć w sieci programy do edycji z możliwością budowania mapy myśli. Potem bym te programy porównywał, testował, recenzował. Przy okazji znalazłbym inne pożyteczne programy – porównywał je , testował, recenzował… No zleciałoby parę tygodni. Klasyczna pułapka, w którą wciąż wpadam. Zmora odwlekacza (o pułapkach będzie w innym tekście). Więc basta. Nie tykam tego. Piszę w tym co mam – a jest naprawdę super – w podstawowym edytorze.

Ćwiczenie poszło błyskawicznie. Przykładowo – prestiż. Skojarzenia: podziw, docenianie przez innych, uznanie, uwaga, zainteresowanie, posiadanie naśladowców, uczniów. W zasadzie wszystko kręciło się wokół zdobywania osiągnięć, zauważalnych przez innych i najlepiej przypieczętowanych formalnie ładnie nazywającym się stanowiskiem lub (a najlepiej i…) tytułem. Cóż innego może tu się mieścić? A jednak szybko uświadomiłem sobie, że pod pojęciem prestiżu rozumiem również, a może przede wszystkim (bo w głębi duszy)  bycie dobrym. Zarówno w czymś (fachowość) jak i jako osoba (prawość, rzetelność, integralność).
Nie będę się wdawał teraz w szczegóły moich skojarzeń w poszczególnych obszarach. Powiem tylko, że widać było jak na dłoni – to co mi mówi ego sprowadza się do „mieć”, to co podmieniam to bardziej „być”. Nagle tak oczywiste wydały mi się zamienniki – nowe wartości obsługujące te obszary, a nie sprowadzające się do pieniędzy, stanowiska, uznania, wrażenia itp. (czyli „mieć”). Podsumowując – bilans ćwiczenia (ach te skrzywienie wieloletniego “finansowego”) był następujący:

pic 1 ego v ja

Przyglądając się temu zestawieniu bardzo szybko stało się dla mnie jasne czego każe mi się trzymać ego, a do czego powinienem dążyć, podążając za prawdziwym “ja”:

Pic 2 ego v ja

Sprytna zagrywka z tym “mieć”. Cwana bestia to ego – wszystko mi może zablokować, podstawiając zaraz na początku rozważań odnośnie każdej nowej możliwości kwestię: ” czy będę miał środki?” i „czy mi się to opłaca?”. To jego ulubiona sztuczka: wzbudzanie lęku. Podsuwa obawę przed stratą, za czym czai się lęk przed ubóstwem – jeden z podstawowych. W ten sposób przejmuje nade mną kontrolę, uzależniając mnie od siebie przez wpędzanie w błędne koło lęku

boję się bać, wiec się boję, że będę się bał

Gdzie tu czas i miejsce na rozsądną ocenę ryzyka i podejmowanie odważnych, własnych decyzji? Tak więc mimo tak jasnego wskazania kierunku, w którym powinienem podążać, ruszyć z miejsca wciąż było trudno. Ciężki przeciwnik to ego. Wiem już gdzie i jak działa. Czas na rozpoznanie jaką bronią się posługuje… o czym w kolejnym wpisie. Wojna trwa nadal.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s