Na początku było pytanie… czyli o oszczędzaniu na myśleniu

 

“Komputery są do niczego. Mogą tylko dawać odpowiedzi”
– Pablo Picasso

Fot. cristinacosta / flickr.com

Fot. cristinacosta / flickr.com

No właśnie, świat byłby strasznie nudny i… (tu praktycznie można podstawić dowolny pejoratywny przymiotnik) gdyby nie naturalna skłonność ludzka do zadawania pytań. Jakby nie było, jest to jedna z cech odróżniających nas od reszty stworzeń. Powinniśmy więc dumnie i z pasją korzystać z tego dobrodziejstwa. A najlepsze w tym jest to, że im więcej uzyskujemy odpowiedzi, tym więcej rodzi się pytań. Żyć nie umierać. Jak to działa w naturalny sposób chyba każdy dobrze wie – wystarczy popatrzeć na dzieci.Pamiętacie jak to było, gdy byliście dziećmi? Chyba już nie za bardzo, co? Ale za to każdy kto ma dzieci, lub styczność z nimi, wie że bardzo szybko staje się utrapieniem odpowiadanie na niezliczone “dlaczego”. No właśnie – szybko tracimy cierpliwość, zamiast samemu podążać za tokiem dziecięcej ciekawości.  Męczy nas to, bo przecież wszystko jest wiadome, nie trzeba się zastanawiać, wyjaśnianie może prowadzić do innych pytań, a to może zmęczyć. Wygląda na to, że z wiekiem zaczynamy hołdować zasadzie – lepiej za dużo nie pytać i wiedzieć swoje. Jak się wie, to po co pytać, a jak się nie wie – to głupio jakoś. Dziecku można wybaczyć – jak wiele rzeczy – ale dorosłemu już nie. Swoją drogą musi to być głęboko zakorzenione w naszej tradycji i genach skoro ukuliśmy sobie zwrot – napytać biedy. Kto pyta niechybnie dostanie po uszach. Ale przecież wszystko jest dla nas wiadome, bo sami kiedyś zadawaliśmy pytania, albo zadawali je inni i konsekwentnie szukali odpowiedzi. Od pytań wszystko się zaczęło.

“Ważne jest by nigdy nie przestać pytać. Ciekawość nie istnieje bez przyczyny […] Kto nie potrafi pytać nie potrafi żyć”
– Albert Einstein

Skoro, jako inteligentne istoty, mamy wrodzoną ciekawość, a pytania rodzą  się w postępie geometrycznym (podczas gdy odpowiedzi rosną liniowo), cytowana powyżej kwestia nie powinna stanowić żadnego problemu. A jednak stanowi.  Paradoksalnie im większy zasób odpowiedzi, tym mniejsza potrzeba zadawania pytań. Taka niestety jest ekonomia naszego mózgu. Za każdym razem, gdy natykamy się na pytanie lub problem, mózg szybko się zadowala pierwszą pasującą (nawet pozornie) odpowiedzią. Swoje wiemy, jest z czego korzystać by szybko zakończyć sprawę, po co się męczyć? Nie ma się czemu dziwić. Mózg zużywa proporcjonalnie 10-krotnie więcej energii niż inne organy, więc

pokusa “zaoszczędzenia” na myśleniu

jest oczywista i – co tu kryć – chętnie z niej korzystamy. Oczywiście z uwzględnieniem indywidualnych predyspozycji i preferencji. Od razu zastrzegam, że nie jest to żaden przytyk. Tacy po prostu jesteśmy z natury. Pisałem już o działaniu “gadziego mózgu”. Niezwykły (i dający dużo do zastanowienia) opis funkcjonowanie naszego sposobu myślenia przedstawia psycholog Daniel Kahneman w książce “Thinking, Fast & Slow”. Prezentuje w niej wyniki wieloletnich badań, które podważyły zasadność teorii racjonalnego wyboru (obowiązującego w mikroekonomii paradygmatu zachowań społecznych i ekonomicznych), za co otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii w 2002 r.

Okazuje się, że nieustannie, przy szukaniu odpowiedzi czy podejmowaniu decyzji, ulegamy niezawodnym mechanizmom sugestii i pozorów (których zestaw jest dość pokaźny) przez co popełniamy proste błędy logiczne, będąc święcie przekonanymi o racjonalności swojego wnioskowania. Najlepiej ilustruje to prosty test (podany przez Kahnemana) – kij do bejsbola i piłka kosztują razem 1.10 $. Kij jest o 1 $ droższy od piłki. Ile kosztuje piłka? Intuicja i doświadczenie podpowiadają nam, że 10 centów . Rachunek jest tak prosty, że nawet nie zadajemy sobie trudu, by pomyśleć o jego sprawdzeniu (przyznaj się, że też tak odpowiedziałeś). A sprawdzenie też jest proste: 0.10 $ za piłkę plus dolar więcej za kij, czyli 0.10 $ + 1.10 $… zaraz zaraz, coś za dużo… coś jest nie tak…  Teraz dopiero następuje rzeczywiste włączenie logiki i szybko odnajdujemy prawidłową odpowiedź: 5 centów (choć poprzednia też była dla nas jak najbardziej prawidłowa). Zadziwiające jest, że w pułapkę pozornej prawdziwości pierwszej odpowiedzi wpadło ponad 80% z wielu tysięcy testowanych studentów różnych uniwersytetów – ponad 50% w tak renomowanych uczelniach jak Harvard, Princeton czy Massachusetts Institute of Technology.

Kahneman wyróżnia istnienie dwóch sposobów myślenia: szybkiego i wolnego (System 1 i System 2 – ot tak, po prostu). System 1 jest intuicyjny i automatyczny – bezproblemowo podaje odpowiedzi, jeśli tylko je znajdzie, bazując na kojarzeniu i pamięci – np. “2 + 2” jest zadaniem jak najbardziej dla niego. Natomiast już “17 x 24” wykracza poza jego możliwości. Nic nie przychodzi momentalnie na myśl, więc trzeba włączyć System 2 – logiczny, racjonalny, refleksyjny. Wydaje się więc, że istnienie dwóch systemów jest niejako podwójnym zabezpieczeniem  i gwarantuje nam szybkie decyzje przy łatwych pytaniach, a racjonalne i sprawdzone odpowiedzi przy złożonych i trudnych problemach. No właśnie w tym sęk, że nie. Ulegamy złudzeniom i pozorom niezależnie od wagi problemu. Powyższy przykład z piłką to tylko niewinna zabawa z dolarem i 10 centami (w dodatku abstrakcyjnymi), ale w tę samą pułapkę wpadłby nasz mózg gdyby w grę wchodził kontrakt na miliony. Jeśli nie podejmiemy świadomego wysiłku włączenia Systemu 2, System 1 szybko przekona nas, że jest OK. Rzecz w tym, że w większości przypadków, gdy stoimy przed jakimś problemem, zawsze przychodzi nam coś automatycznie na myśl i niezależnie czy jest to odpowiednie czy nie, System 1 chce to “przepchnąć” by sprawę szybko zamknąć. Kahneman wykazuje, że nieubłaganie działa prawo najmniejszego wysiłku.

Fot. dullhunk

Fot. dullhunk

Z natury jesteśmy mało skłonni (jedni bardziej inni mniej) do używania Systemu 2. Myślenie to jednak ciężka praca i na dodatek zajmuje sporo czasu, więc po co się angażować w nie, gdy automatyczne myślenie jest tak efektywne i zazwyczaj się sprawdza. A sprawdza się, bo System 2 łatwo racjonalizuje i wyjaśnia odczucia i intuicyjne odpowiedzi powstające w Systemie 1. Niestety w większości przypadków, gdy myślimy, że myślimy rzeczowo, to tylko tak myślimy. Choć jesteśmy przekonani, że nasze wnioskowanie ma racjonalne wyjaśnienie, w efekcie nasze konkluzje są podyktowane skojarzeniami i odczuciami, które przychodzą nam na myśl automatycznie.

W uproszczeniu można powiedzieć, że wpadamy w jedną z dwóch pułapek. Pierwszą już poznaliśmy – “kupowanie” rozwiązań pozornie prawdziwych. Druga jest trudniejsza do dostrzeżenia. System 1 ze swej natury bazuje na takiej ilości informacji jaką posiada i robi z niej użytek niezależnie od tego, czy wystarczy do rozwiązania problemu czy nie. Jeśli nie może znaleźć odpowiedzi na dany problem, szybko znajdzie bardzo dobrą odpowiedź… z tym że na inne pytanie – powiązane, ale znacznie łatwiejsze. Następnie podsunie ją Systemowi 2 jako rozwiązanie dla znacznie trudniejszego zadania, czego System 2 często nie jest w stanie nawet dostrzec. Na przykład osoby pytane o opłacalność kupna akcji “Forda” dawały zdecydowane odpowiedzi, mimo braku znajomości rynku akcji, bazując na własnej opinii o samochodach tej marki.

Podsumowując trzeba stwierdzić, że wcale nie działamy ekonomicznie – nasz mózg natomiast tak. Dlatego najlepszym sposobem do zmuszenia się by wyjść poza ramy pozorów jest nieustanne zadawanie pytań. Nawet do samych pytań, by mieć pewność, że szukamy odpowiedzi na właściwy problem.

“Niedokładna odpowiedź na dobre pytanie jest o wiele więcej warta niż precyzyjna odpowiedź na źle sformułowaną kwestię”
– John Tukey

Sam sposób sformułowania problemu ma ogromny wpływ na to jakiej odpowiedzi udzielimy. Nasze automatyczne myślenie bardzo szybko skupia się na faktach podanych w pytaniu, bądź wynikających z jego rozumienia, a to z kolei ukierunkowuje nasze skojarzenia i sposób myślenia – zarówno szybkiego jak i wolnego. W opisywanym przez Kahnemana eksperymencie zadawano studentom 2 pytania: pierwsze dotyczyło poziomu zadowolenia z życia, drugie – ilości randek w ostatnim miesiącu. Odpowiedzi nie wykazywały żadnego istotnego związku między poczuciem szczęścia a ilością randek. Natomiast przy odwróconej kolejności pytań korelacja była wyraźna. Wpływ emocji związanych z zasugerowaną kwestią randek był decydujący na sposób myślenia przy rozpatrywaniu odpowiedzi na główną kwestię.
Często efekt ten ma wpływ na samą możliwość znalezienia odpowiedzi. Na przykład takie pytanie: co to jest

czego używamy do spania, jedzenia i mycia zębów?

(nie jest to część ciała ani materiał). 95% osób szybko się poddaje. Kolejne 5% próbuje wybrnąć przez spieranie się czy coś jest częścią ciała lub materiałem, czy nie. Jeszcze nigdy nie usłyszałem dobrej odpowiedzi (!). Niestety nie podam jej tutaj, bo jest zarezerwowana dla uczestników moich warsztatów i sesji, ale gwarantuję wam, że istnieje i dobitnie pokazuje jak bardzo lubimy mocować się z otwartymi drzwiami.

“Nie ma pytania trudniejszego nad to, na które odpowiedź jest oczywista”
– George Bernard Shaw

To dlatego techniki i procesy służące rozwiązywaniu problemów opierają się przede wszystkim na pytaniach i kładą ogromny nacisk na prawidłowe sformułowanie samego problemu.
Jak uczą wnioski z badań Kahnemana, musimy być bardzo czujni, by wiedzieć czy szukamy odpowiedzi na właściwe pytanie, czy dobrze je rozumiemy i wreszcie – gdy już mamy odpowiedź – czy znaleźliśmy to, czego szukaliśmy. No i pamiętajmy

najlepszym sposobem na uzyskanie dobrej odpowiedzi jest zadanie dobrego pytania.

Bądźmy w kontakcie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s