Rozejm z ego… czyli o niespoczywaniu na laurach

Dzisiaj już ostatni “rozrachunkowy” (nie mogę jakoś uciec od finansowych porównań) odcinek, który przekształcił się w relację z wojny. Nie oznacza to, że kończę wątek poświęcony pięknemu zagadnieniu prokrastynacji – czyli mówiąc prościej: notorycznemu odwlekaniu. A praktycznie to ujmując – wiecznemu składaniu samemu sobie obietnic. Zagadnienie to będzie się dalej pojawiać z prostej przyczyny (dla której właśnie je umieściłem): tworzenie to zmiany, a nie ma zmian bez działania. Dodatkowo mam świadomość, że jeśli chce się cokolwiek zmienić, trzeba zacząć od siebie:

“Bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie”
– Mahatma Gandhi

Być może “sztuka” odwlekania doczeka się osobnej “zakładki” (temat jest na prawdę wart osobnego potraktowania) bo trudno by strona poświęcona , jakby nie było, zmianom sama im nie ulegała.

Fot. Madison Berndt / flickr.com

Fot. Madison Berndt / flickr.com

Ale wracając do mojej relacji z wojny z ego, od razu uprzedzę, że nie było w niej wygranych ani przegranych . Wojny toczonej z samym sobą wygrać nie można, bo byłoby się jednocześnie pokonanym. Taki mały paradoks. Więc skończyła się najlepiej jak można było – rozejmem. Na czym on polegał za chwilę. Najpierw o tym jak do niego doszło.
Generalnie z analizy pól ego wynika, że dopadło mnie ono najbardziej w kwestii próżności. Pole “szpanu” było moim najsłabszym ogniwem. Zdecydowanie.

Szpan – niepozorny obszar naszych przekonań i za tym zachowań (zazwyczaj kojarzony z modą i sposobem bycia), który moim zdaniem najmocniej determinuje to jacy jesteśmy i co robimy – oczywiście cały czas bazuję na opisie własnego przypadku (jakby co, to przepraszam za uogólnienie). Mogłem się okopać w każdym innym obszarze, jak na linii Maginota, a i tak ego miało wejście przez tę furtkę, ponieważ

ego posiada magiczny kluczyk – pychę

To właśnie jego główna broń – wytrych do naszej woli. Znowu uogólniam, ale tak na prawdę myślę (no i brzmi poważniej, a w dodatku w grupie raźniej). Wszystko stało się dla mnie jasne. Powtarzając za znanym psychoterapeutą Wojciechem Eichelbergerem – ego potrzebuje samopotwierdzania się, głównie przez przywiązanie do racji i spoczywanie na laurach. Sami zaczynamy współpracować w utrzymywaniu iluzorycznego obrazu własnej wszechwiedzy i doskonałości. Teraz widać jak niebezpieczne, z tego punktu widzenia, jest narażanie się na brak racji i wychodzenie poza strefę komfortu. Czyli zwykłe działanie, robienie czegoś nowego,  po prostu tworzenie. Moglibyśmy natrafić na przeciwności, a wtedy poznalibyśmy kim naprawdę jesteśmy. Taki moment po prostu się odwleka: zamiar nic nie kosztuje, działanie –  może wiele.

W opisanym uprzednio ćwiczeniu jasno było widać, że  w  “szpanie” nie miałem praktycznie skojarzeń – będących zakodowanymi przekonaniami – wolnych od pychy. Wszystkie były jej bezpośrednim przejawem. Najtrudniej było też znaleźć moje własne zamienniki, nie trącące pychą. No to co tam znalazłem:

  • liczy się to co widzą inni
  • najważniejsza jest ich opinia
  • muszą mnie dostrzegać i doceniać
  • trzeba szybko zabłysnąć
  • łechtanie najwyższą formą uznania
  • wartościowe jest to, co wzbudza podziw
  • zazdrość innych chroni przed zazdroszczeniem im

Całość dopełniały niektóre przekonania z innych obszarów:

  • muszę być niezależnym od innych
  • trzeba liczyć tylko na siebie (tak się zabezpieczyć, by nie musieć o nic prosić)
  •  nie znoszę ograniczeń, przeciwności i rezygnowania
  • potrzebuję innych, by mi było łatwiej

Szpan – w skrócie: presja otoczenia, sztuczna osobowość, aspirowanie ponad stan. Jednym słowem pozerstwo. Pozerstwo ze swej natury karmi się intelektualizowaniem, bo nie ma oparcia w faktach. Działanie szybko by je skonfrontowało z rzeczywistością, dlatego właśnie ignoruję rzeczywistość przez odwlekanie działań. Czy istnieje cokolwiek w tym obszarze, co mogłoby być wolne od pychy? Czy też jest to obszar dla niej zarezerwowany? A może ja jestem tu totalnie na nią zafiksowany?

No dobrze, a co w takim razie byłoby przeciwieństwem pychy, jej przeciwwagą? Wierność sobie, zgoda z samym sobą (na samego siebie) i dobre „wypełnianie” miejsca w którym się jest. Znaleźć i zaakceptować to, co jest we mnie unikalnego i umieć to pokazać – nie dla popisu, ale dla dania czegoś z siebie.
Tu właśnie znalazłem propozycję do zawarcia rozejmu. Rozwiązanie zadowalające obie strony:

starać się być lepszym, a nie za takiego uchodzić

Jaki jest przekaz skojarzeń wolnych od pychy?

  • proponować coś wartościowego, godnego naśladowania
  • być oparciem dla innych
  • zachowywać spokój – iść z prądem, wiatrem i układem zdarzeń. Być pokornym, zgodnym, niewymagającym – co potrzebne do życia mam w zasięgu ręki, co potrzebne do szczęścia mam w sobie
  • jeśli masz na coś wpływ, to działaj . Tak na marginesie – zwróciliście uwagę, że w Ewangelii nie ma bodajże ani razu polecenia: pomyśl? Jest natomiast wiele związanych z działaniem: weź zrób, pójdź, przyjdź, oddaj itp.
  • angażuj się i przez to pociągaj innych
  • bądź liderem, nie zwierzchnikiem
  • ufaj w swoją zaradność – mam do zrobienia to, co jestem w stanie wykonać – co ponad to jest nie ode mnie, tylko z pychy
  • tylko to jest ważne co jestem w stanie dać z siebie i co służy komuś innemu

Są to zaprzeczenia marnych przekonań podsuwanych mi przez ego. Teraz już tylko ode mnie zależy z czego skorzystam: własnych pozytywnych przekonań, czy podsuniętych „usidlaczy”. Pycha (a więc ego) każe się lękać i oglądać nieustanie na innych. Pokora wzywa do odwagi i konsekwencji, działania stanowczego i bez lęku, jeśli tylko służy to innym i pochodzi z głębi mnie. Wybór jest oczywisty.
Inaczej czekałby mnie następny stopień pychy po pozerstwie (według Św. Bernarda z Clairvaux) – nadmierna ambicja. A z takim ciężarem na pewno trudno byłoby ruszyć. Pozostałoby manipulowanie innymi. Nie, dziękuję.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s