Out of the box… czyli w środku trójkąta

„Kreatywność jest czymś więcej niż tylko szukaniem odmienności. Każdy może zaplanować coś dziwnego: to takie łatwe. Trudnością jest być tak prostym jak Bach. Tworzyć proste, zadziwiająco proste rzeczy, to jest właśnie kreatywność”
– Charles Mingus (amerykański muzyk jazzowy)

Fot. Chevy734 / flickr.com (cropped)

Fot. Chevy734 / flickr.com (cropped)

Tytułowe out-of-the-box jest bardzo znanym określeniem ( i ciekawym tematem, którym zajmę się obszerniej w innym wpisie), oznaczającym sposób myślenia poza schematami i poza tym, co oczywiste. Jednak szukając wyjścia poza pudełko narzucających się wzorców, bardzo łatwo popaść w inną sztampę – szukania na siłę zawiłości i odmienności; dla samych siebie. A te niekoniecznie dają użyteczne rozwiązania.

Zanim o zawiłościach i prostocie – będzie zagadka. Mamy 9 identycznie wyglądających kamieni, wśród których znajduje się jeden, niezwykle cenny klejnot. Problem w tym, że nie sposób odróżnić go od reszty; wszystkie są rzeczywiście niemal identyczne. Niemal, bo jest jeden szczegół – cenny kamień jest nieznacznie cięższy od pozostałych. Na tyle nieznacznie, że można to stwierdzić tylko przy użyciu wagi. Tak się składa, że mamy do dyspozycji wagę szalkową, czyli taką, która może jedynie wskazać równowagę, bądź przewagę jednej ze stron. Wszystko by było pięknie, gdyby nie fakt, że mamy do dyspozycji zaledwie dwa ważenia. Jak możemy ze stuprocentową pewnością stwierdzić, który z kamieni jest klejnotem?
Rozwiązanie będzie na końcu, a na razie zostawiam Cię sam na sam z tajemnicą.

Zazwyczaj w zetknięciu z problemem sięgamy po to co oczywiste. Na pewno rozwiązując zagadkę już wypróbowałeś najbardziej oczywisty ruch przy pierwszym ważeniu. Czy zaprowadził cię do celu? Pewnie nie. Najczęściej tak bywa. Chcąc w jak najszybszy sposób rozwiązać problem, chwytamy się tego, co oczywiste. Gdy nie wychodzi zaczynamy gmatwać, przypuszczając że trudność jest równoznaczna ze skomplikowanym rozwiązaniem (albo dowodem na jego brak). Na ogół niepotrzebnie, bo genialne rozwiązania kryją się w prostocie.

„Każdy inteligentny głupek może robić rzeczy większymi, bardziej złożonymi i nieokiełznanymi. Potrzeba jednak geniuszu – i sporo odwagi– by podążać w odwrotnym kierunku”
– A.Einstein

Gdy pomylimy prostotę z oczywistością, szybko zamkniemy się w pudełku. To, co oczywiste jest szybkie i łatwe, ale też złudne. Proste wymaga wysiłku i czasu, ale warto go poświęcić, do czego przekonywał Steve Jobs: proste może być trudniejsze niż to, co złożone; musisz ciężko pracować, by mieć jasne myślenie, prowadzące do prostych rozwiązań. Ale koniec końców warto, bo jak już to osiągniesz, będziesz w stanie przenosić góry.

Wróćmy do zagadki – jakie rozwiązanie byłoby proste? Masz jakiś pomysł?

Jedną z podstawowych zasad w szukaniu innowacyjnych rozwiązań (czyli wychodzenia poza pudełko) jest właśnie eliminowanie tego, co oczywiste, przez kwestionowanie niepodważalnych założeń. Czasami wymaga to podążania pod prąd logice. A ponieważ do logiki mamy zaufanie nieograniczone (całkiem niesłusznie, o czym pisałem tutaj), ciężko jest nam tę drogę obrać. Nawet nie przypuszczamy, że właśnie na końcu takiej ścieżki może nas czekać proste i genialne rozwiązanie. Weźmy na przykład taką kwestię mierzenia powierzchni obszarów ziemi. Ponieważ wyrażamy ją w kwadratach, logiczne wydaje się mierzenie jej po… no właśnie – kwadracie. Może jest to logiczne, ale w praktyce niewykonalne. Dopiero oderwanie się od logiki kwadratu i zastosowanie trójkątów (wynalezienie w XVI w. metody triangulacji) umożliwiło bardzo dokładne pomiary powierzchni ogromnych terenów, w dodatku bez względu na ich ukształtowanie i dostępność. W zasadzie nawet bez ruszania się z miejsca. Wystarczy znajomość najbliższego odcinka (tzw. bazy) i dwóch kątów na jego krańcach, by przez rozwiązywanie równań dla kolejnych trójkątów, wyliczyć powierzchnię siatki triangulacyjnej, pokrywającej dowolny teren.
Z lekcji tej płynie dodatkowy wniosek, poza potwierdzeniem, że w upraszczaniu siła. Mianowicie wystarczy dobrze wykorzystać znajomość tego, co mamy w ręku, by mieć informację na temat tego, czego zbadać nie możemy.

Wróćmy ponownie do zagadki. Czy trójkąty pomogły? Czy lekcja triangulacji coś podpowiedziała?

Podsumujmy: siła tkwi w prostocie, trójkąty pomagają nam wyjść z kwadratury pudełka, na końcu trójkąta tkwi rozwiązanie… A gdybym jeszcze dodał, że trójkąty mogą pomóc w rozwiązywaniu zawiłych dylematów? O tym wszystkim traktuje mój kolejny artykuł opublikowany w blogosferze polskiego wydania Harvard Business Review, do którego lektury serdecznie zapraszam.

http://blogi.hbrp.pl/blog-biznesowy/mba-w-jednym-zdaniu-czyli-jak-budowac-trojkaty/

Oczywiście winien jestem jeszcze rozwiązanie zagadki, którą zaczerpnąłem z książki “The Heart of Mathematics – an Invitation to Effective Thinking” (E.B.Burger, M.Starbird; wydawnictwo Wiley). Podaję jednak je tylko dla formalności, bo zapewne wszystkim udało się zadanie rozwikłać. Kamienie ważymy trójkami. Do drugiego ważenia bierzemy tę trójkę, która przeważyła szalę lub (w przypadku równowagi) tę, której nie ważyliśmy. Teraz ważymy pojedynczo, w analogiczny sposób. Klejnotem będzie ten kamień, który przeważy lub (w przypadku równowagi) ten odłożony.

Bądźmy w kontakcie.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s