Jak ruszyć z miejsca… czyli nauka latania

“Zwlekanie jest jak karta kredytowa, daje dużo frajdy dopóki nie dostaniesz rachunku”
– Chritopher Parker

Można by się zastanawiać, jaki jest związek prokrastynacji z wyobraźnią. Co to ma wspólnego z fachowością? Jak to się ma do kreatywności i rozwiazywania problemów? Wreszcie co to ma wspólnego z fachowością w dziedzinie kreatywności i innowacji?

Fot. Alan Vernon / flickr.com

Fot. Alan Vernon / flickr.com

Pytania te są jak najbardziej na miejscu, bo sam – przyznam się szczerze – na początku nie bardzo wiedziałem dlaczego zdecydowałem się umieścić na tym blogu wątek poświęcony odwlekaniu, ale czułem, że jest w tym jakiś sens.

Czytaj dalej

Reklamy

Między zamysłem a działaniem… czyli jak nie utknąć w wolności

Dzisiaj jest szczególny dzień, a raczej szczególny przeddzień, w którym wielu z nas będzie podejmować postanowienia noworoczne. Muszę przyznać, że jest w nich coś magicznego.  Mianowicie to, że choć w 99,9% ich nie wypełniamy, to niezmiennie co roku postanawiamy coś na nowo. W 99,9% przypadków są to te same sprawy. Co powoduje, że choć nie jesteśmy w stanie wytrwać przy realizacji postanowień, to niezmiennie trwamy przy tradycji ich podejmowania?

Każdy chyba musi sobie odpowiedzieć na to pytanie sam. Ale podam swoją podpowiedź – klucza do zagadki proponuję szukać gdzieś między zamysłem a działaniem. Jest to specyficzna przestrzeń. Z jednej strony daje nam nieskrępowaną możliwość wyboru, z drugiej zaś może nas wciągnąć na mieliznę czekania na to, co nazywamy  odpowiednim momentem. Jedni pokonują tę przestrzeń w jednym kroku, inni błąkają się po niej latami. Dla jednych jest furtką ku wolności, dla innych labiryntem i prawdziwym wyzwaniem.
Brzmi to może trochę tajemniczo, ale sprawa jest zaskakująco prosta. Więcej o tym piszę w artykule opublikowanym w blogosferze polskiego wydania Harvard Business Review:
“Mała zgoda na wielką zmianę, czyli jak uciec przed wolnością”

Fot. life is good (pete) / flickr.com

Fot. life is good (pete) / flickr.com

Zapraszam do lektury i jednocześnie, korzystając z okazji, życzę wszystkim Czytelnikom wytrwałości w realizacji planów (proponuję tak właśnie nazywać nasze postanowienia) i wielu milowych kroków w Nowym Roku. Kroków ku wolności.

Z pamiętnika prokrastynatora… czyli odwlekanie odwlekania

Odwlekanie zawsze było moją zmorą. Choć oczywiście przez dłuższy czas nie postrzegałem tego w ten sposób. Wydawało mi się, że wszyscy postępują, mniej więcej, tak samo. Przecież do egzaminów najlepiej uczy się w przeddzień, czyż nie? Terminy są ustalane po to, żeby zadania robić właśnie wtedy, gdy jest termin. Robienie przed terminem, to też działanie nieterminowe, prawda? Więc konsekwentnie pilnowałem się terminów. A ich przekraczanie było oczywistą wadą planowania, a nie skutkiem mojego działania. A spóźnianie się na spotkania nie było wynikiem odwlekania momentu wyjścia, tylko czasu, który nagle zaczął biec zbyt szybko, albo złośliwie wydłużającej się drogi. Zresztą według mnie zawsze byłem na czas (czyli dokładnie o czasie mojego przybycia), to tylko czas był nie ten. Klasyczny podział na zadania ważne i nieważne też miał u mnie własną definicję: ważne były te rzeczy, które zrobiłem. Skoro czegoś nie zrobiłem, to znaczy, że nie było to ważne… inaczej bym to zrobił. Trudno było się oprzeć logice. Nieubłaganie wskazywała na nierealność oczekiwań; działania były w porządku.

Fot. Massimo Valiani

Fot. Massimo Valiani

Wszystko szło pięknie, aż się nie zorientowałem, że wszystkie moje plany, które miałem zrealizować lada moment, są w tej samej fazie już od dekady. Obudowane nowymi, wspaniałymi pomysłami (z rozmachem, a jakże) i czekające na finalny, wspaniały, całościowy, niepodważalny, gwarantujący sukces… plan. Tak było z planami zawodowymi, prywatnymi, pasjami, hobby i Bóg wie z czym jeszcze.

Czytaj dalej