Jak ruszyć z miejsca… czyli nauka latania

“Zwlekanie jest jak karta kredytowa, daje dużo frajdy dopóki nie dostaniesz rachunku”
– Chritopher Parker

Można by się zastanawiać, jaki jest związek prokrastynacji z wyobraźnią. Co to ma wspólnego z fachowością? Jak to się ma do kreatywności i rozwiazywania problemów? Wreszcie co to ma wspólnego z fachowością w dziedzinie kreatywności i innowacji?

Fot. Alan Vernon / flickr.com

Fot. Alan Vernon / flickr.com

Pytania te są jak najbardziej na miejscu, bo sam – przyznam się szczerze – na początku nie bardzo wiedziałem dlaczego zdecydowałem się umieścić na tym blogu wątek poświęcony odwlekaniu, ale czułem, że jest w tym jakiś sens.

Czytaj dalej

Reklamy

Na koniec świata i jeszcze dalej… czyli lider w piaskownicy

“prowadź mnie lub podążaj za mną, albo zejdź mi z drogi”
– generał George S. Patton

Fot. Barney Moos / flickr.com

Fot. Barney Moos / flickr.com

Przypomniał mi się ten cytat, gdy obserwowałem grupę bawiących się dzieci. Dość nieoczekiwane skojarzenie – jak początkowo pomyślałem – ale zaraz potem przyszła zaskakująca refleksja. Nagle luźne przemyślenia na temat liderowania i przywództwa: częściowo już spisane (choćby tu czy tutaj), a po części czekające na “spinający” (jak klamra) motyw, poukładały się w spójną całość. Miałem swoją klamrę.

Czytaj dalej

Recepta na innowacje… czyli hopaj siup!

Jump

Fot. Hamad AL-Mohannna / flickr.com

Zawsze zastanawiało mnie, jak proste, a czasem nawet oczywiste, rozwiązania stoją często za epokowymi wynalazkami. Jak to się dzieje, że coś, na co każdy może wpaść, istnieje niezauważone i musi czekać na swojego wybitnego wynalazcę? Oczywiście wrażenie “prostego chwytu” mamy myśląc o czymś już po fakcie. Widząc jakieś rozwiązanie, które poza oryginalnością, zaskakuje swoją prostotą, myślimy: “no tak, w sumie można było na to wpaść”.

Sprawa ma się zupełnie inaczej, gdy patrzymy w przód. Nic nie jest takie proste i oczywiste. Może wszystko, co mogłoby mieć jakieś zastosowanie i można było na to wpaść, już zostało odkryte? Czy da się coś jeszcze wymyślić? Czytaj dalej

Jak zaprzyjaźnić się z problemem… czyli pomyśl, o czym nie pomyślałeś

“Nie można rozwiązać problemu posługując się tym samym sposobem myślenia, który go stworzył”
– Albert Einstein

Fot. Marie-II/flickr.com

Fot. Marie-II/flickr.com

Gdy stykamy się z problemem, w naturalny sposób staramy się natychmiast podrzucić jakiekolwiek rozwiązanie. Tego samego oczekujemy również od innych, gdy zwrócimy się do nich z jakąś kwestią. Zakładamy, że problem jest taki, jakim się nam objawił i jakim go rozumiemy. Uznajemy, że wiemy wszystko, oprócz odpowiedzi. Założenie to niestety przeszkadza nam w rzeczywistym zrozumieniu istoty stojącego przed nami wyzwania.

Pisałem już o odkryciach profesora Daniela Kahnemana („Na początku było pytanie… czyli o oszczędzaniu na myśleniu”), które podważają niezachwianą ufność w racjonalność ludzkiego działania (obowiązujący paradygmat racjonalnego wyboru) i poddają w wątpliwość rzetelność naszego rozumowania przyczynowo-skutkowego. Mówiąc krótko – ulegamy złudzeniom i sugestiom. Tendencyjnie formułujemy problem pod przewidywane, lub preferowane rozwiązanie, albo udajemy, że pytanie brzmiało w sposób, który pasuje do tego, co mamy akurat do powiedzenia. Dodatkowo bardzo łatwo zasugerować nam kierunek szukania odpowiedzi przez sam sposób przedstawienia danej kwestii. Czytaj dalej

Między zamysłem a działaniem… czyli jak nie utknąć w wolności

Dzisiaj jest szczególny dzień, a raczej szczególny przeddzień, w którym wielu z nas będzie podejmować postanowienia noworoczne. Muszę przyznać, że jest w nich coś magicznego.  Mianowicie to, że choć w 99,9% ich nie wypełniamy, to niezmiennie co roku postanawiamy coś na nowo. W 99,9% przypadków są to te same sprawy. Co powoduje, że choć nie jesteśmy w stanie wytrwać przy realizacji postanowień, to niezmiennie trwamy przy tradycji ich podejmowania?

Każdy chyba musi sobie odpowiedzieć na to pytanie sam. Ale podam swoją podpowiedź – klucza do zagadki proponuję szukać gdzieś między zamysłem a działaniem. Jest to specyficzna przestrzeń. Z jednej strony daje nam nieskrępowaną możliwość wyboru, z drugiej zaś może nas wciągnąć na mieliznę czekania na to, co nazywamy  odpowiednim momentem. Jedni pokonują tę przestrzeń w jednym kroku, inni błąkają się po niej latami. Dla jednych jest furtką ku wolności, dla innych labiryntem i prawdziwym wyzwaniem.
Brzmi to może trochę tajemniczo, ale sprawa jest zaskakująco prosta. Więcej o tym piszę w artykule opublikowanym w blogosferze polskiego wydania Harvard Business Review:
“Mała zgoda na wielką zmianę, czyli jak uciec przed wolnością”

Fot. life is good (pete) / flickr.com

Fot. life is good (pete) / flickr.com

Zapraszam do lektury i jednocześnie, korzystając z okazji, życzę wszystkim Czytelnikom wytrwałości w realizacji planów (proponuję tak właśnie nazywać nasze postanowienia) i wielu milowych kroków w Nowym Roku. Kroków ku wolności.

Najpiękniejsze słowo świata – dlaczego?… czyli chodzenie po drabinie

„Niektórzy ludzie postrzegają rzeczy w ich naturalnym stanie i zadają sobie pytanie: Dlaczego? Ja marzę o rzeczach, których nigdy nie było, i mówię sobie: Dlaczego nie?”
– George Bernard Shaw

Fot. Marsmet Tallahassee / flickr.com

Fot. Marsmet Tallahassee / flickr.com

Często myślimy o “burzy mózgów” w kategoriach szukania odpowiedzi. Wszyscy znamy typowy scenariusz działania, gdy mamy do rozwikłania jakiś problem: zbierzmy się i znajdźmy odpowiedź. Jak to się kończy? Zazwyczaj na znalezieniu pierwszego lepszego, zadowalającego rozwiązania i zostajemy z niedosytem, że nie natrafiliśmy na nic przełomowego. To w najlepszym przypadku. Co nie jest zresztą dziwne, bo nasz mózg tak pracuje: chciałeś odpowiedzi, to masz – przejdźmy do innych rzeczy. Czysta ekonomika i to bardzo praktyczna. Jak masz problem typu “gdzie położyłem portfel?”, to po znalezieniu go możesz przejść do kolejnych, zaplanowanych czynności – kwitując krótkim “O, jest” – zamiast dywagować: “A gzie jeszcze mógłby być, gdyby go nie było tam, gdzie był? A gdzie jeszcze?”. To było w najlepszym przypadku. A w najgorszym – stwierdzamy, że coś z nami jest nie tak, albo z całą tą “burzą mózgów”.

Nie szukaj odpowiedzi – same przyjdą

Wystarczy zacząć od szukania odpowiednich pytań. Czytaj dalej

Akcja innowacja… czyli co firma ma w genach

“Jeśli chcesz czegoś nowego, musisz przestać robić coś starego”
– Peter F. Drucker

Co to jest innowacyjność? Według mnie jej definicję można ująć w trzech słowach: urzeczywistnianie nowej wartości. Czyli przekuwanie w realia tego co nowe i wartościowe.

Fot. Christopher S. Penn / flickr.com

Fot. Christopher S. Penn / flickr.com

Oczywiście ta nowa wartość nie bierze się z powietrza (choć podobno banki potrafią właśnie stamtąd kreować ogromne wartości) i stoją za tym konkretne działania ludzi, pozwalające tej nowej wartości zaistnieć. A to z kolei jest możliwe dzięki ich kreatywności, czyli umiejętności tworzenia tego co nowe i użyteczne. Jeśli coś jest nowe – i siłą rzeczy jeszcze tego nie ma – aby zaistnieć, musi najpierw się pojawić w czyjejś wyobraźni. Wychodzi proste równanie:

innowacyjność = wyobraźnia stosowana

Wygląda to tak prosto, ale jednak praktyka pokazuje, że nie jest to takie łatwe, skoro tworzy się wokół tego całe programy, koordynuje działania i angażuje ogromne środki (np. fundusze unijne). Czytaj dalej

Pomysł na zmiany… czyli jak zmienić podejście do pomysłów

(artykuł powstał dla strony „Zmiana zawodowa” – poświęconej coachingowi kariery  – stąd skupia się na szukaniu nowych pomysłów w tym obszarze, niemniej podane zasady są uniwersalne)

Zmiany w życiu są i zawsze będą – bo samo życie to nieustanne zmiany. Nic na to nie poradzimy. Mamy jednak wpływ na nasze podejście do zmian. Czy będziemy czekać na to “co przyniesie życie”, czy też sami je wyprzedzać i prowokować zmiany. Jestem za tym drugim podejściem. Powiedzmy sobie szczerze – życie jako takie zmian nie przynosi i jest to tylko eufemistycznym określeniem zdawania się na to, co zrobią za nas inni. Za nas, ale w sprawach dotyczących nas. Lepiej chyba samemu mieć na to wpływ. Zgodnie ze znanym powiedzeniem:

najlepszym sposobem na poznanie przyszłości jest jej tworzenie

Fot. N.Huisman / Flickr.com

Fot. N.Huisman / Flickr.com

A najlepszym sposobem na jej tworzenie jest jej wymyślanie. Żeby wymyślić trzeba być kreatywnym, trzeba mieć pomysły. Od razu mam tu dwie wiadomości: dobrą i jeszcze lepszą. Dobra to taka, że każdy jest kreatywny (choć czasem faktycznie może o tym nie wiedzieć), a ta jeszcze lepsza – ilość pomysłów, które możemy stworzyć na dowolny temat jest praktycznie nieograniczona. Można mieć dowolny pomysł na samego siebie. Zapewniam. Nie oznacza to, że nie ma ograniczeń. Tyle, że są to ograniczenia stawiane przez nas samych i jeśli tylko nauczymy się ich unikać, nie będzie takiego miejsca, w którym zatrzymałaby się nasza kreatywność – sky is the limit, czyli “na koniec świata i jeszcze dalej!”.
No dobra – zapytasz – to jak samemu nie stawiać ograniczeń? Uuuu – możliwości jest naprawdę bardzo dużo (i ich wymyślanie, to też kwestia kreatywności), znowu można by rzec sky is the limit. Ponieważ nieskończoności nie da się objąć, a kilka rzeczy jak najbardziej – szczególnie w jednym artykule – podam parę możliwości, a dalej już sam będziesz wiedział co z tym zrobić.

Czytaj dalej

Oczekuj nieoczekiwanego… czyli spirala innowacji

„Jeżeli nie oczekujesz nieoczekiwanego, nieoczekiwanego nie znajdziesz, gdyż trudno je wytropić i objąć”
– Heraklit (tłum. Adam Czerniawski)

Fot. Martin Haesemeyer

Fot. Martin Haesemeyer

By osiągnąć cel w przyszłości, trzeba ją najpierw zobaczyć w swojej wyobraźni – tak pisałem w jednym z poprzednich artykułów („Wizja i zmiany… czyli jak nie przegapić okazji”). No dobrze – można by powiedzieć – co innego odkrywcy, poszukiwacze, czy marzyciele, a co innego pragmatyczna praktyka biznesu. Wiadomo firmy żyją z robienia tego co potrafią najlepiej. Każdy z pracowników stara się robić jak najlepiej to, czego oczekuje od niego firma.  Dzięki temu firmy się umacniają, pracownicy awansują, rosną przychody i zadowolenie – jednych i drugich. Nie ma wątpliwości. Ale nie ma też wątpliwości, że firmy rozwijają się dzięki adaptacji do zmieniających się warunków. A prawdziwą przewagę zyskują te firmy, które do zmiany są zawczasu przygotowane. Jak np. Shell w okresie potężnego kryzysu paliwowego w l. 70-tych (embargo krajów OPEC na dostawy ropy). Wygrywają zaś ci, którzy potrafią te zmiany sprokurować – jak Sony z radiem tranzystorowym, walkmanem, czy płytą CD. Do tego profesjonalizm, rzetelność i perfekcja w codziennej praktyce nie wystarczą. Nie oznacza to, że potrzeba jasnowidzów, by być w tej grupie wybrańców. Rzecz w aktywnym poszukiwaniu przyszłości, a raczej możliwego w przyszłości rozwoju wydarzeń i związanych z nimi wyzwań oraz podążaniu w kierunku potencjalnych odpowiedzi i rozwiązań („Jak tworzyć wizję…”) .

Czytaj dalej

Na początku było pytanie… czyli o oszczędzaniu na myśleniu

 

“Komputery są do niczego. Mogą tylko dawać odpowiedzi”
– Pablo Picasso

Fot. cristinacosta / flickr.com

Fot. cristinacosta / flickr.com

No właśnie, świat byłby strasznie nudny i… (tu praktycznie można podstawić dowolny pejoratywny przymiotnik) gdyby nie naturalna skłonność ludzka do zadawania pytań. Jakby nie było, jest to jedna z cech odróżniających nas od reszty stworzeń. Powinniśmy więc dumnie i z pasją korzystać z tego dobrodziejstwa. A najlepsze w tym jest to, że im więcej uzyskujemy odpowiedzi, tym więcej rodzi się pytań. Żyć nie umierać. Jak to działa w naturalny sposób chyba każdy dobrze wie – wystarczy popatrzeć na dzieci.Pamiętacie jak to było, gdy byliście dziećmi? Chyba już nie za bardzo, co? Ale za to każdy kto ma dzieci, lub styczność z nimi, wie że bardzo szybko staje się utrapieniem odpowiadanie na niezliczone “dlaczego”. No właśnie – szybko tracimy cierpliwość, zamiast samemu podążać za tokiem dziecięcej ciekawości.  Męczy nas to, bo przecież wszystko jest wiadome, nie trzeba się zastanawiać, wyjaśnianie może prowadzić do innych pytań, a to może zmęczyć. Wygląda na to, że z wiekiem zaczynamy hołdować zasadzie – lepiej za dużo nie pytać i wiedzieć swoje. Jak się wie, to po co pytać, a jak się nie wie – to głupio jakoś. Dziecku można wybaczyć – jak wiele rzeczy – ale dorosłemu już nie. Swoją drogą musi to być głęboko zakorzenione w naszej tradycji i genach skoro ukuliśmy sobie zwrot – napytać biedy. Kto pyta niechybnie dostanie po uszach. Ale przecież wszystko jest dla nas wiadome, bo sami kiedyś zadawaliśmy pytania, albo zadawali je inni i konsekwentnie szukali odpowiedzi. Od pytań wszystko się zaczęło.

“Ważne jest by nigdy nie przestać pytać. Ciekawość nie istnieje bez przyczyny […] Kto nie potrafi pytać nie potrafi żyć”
– Albert Einstein

Czytaj dalej