Uśmierceni przez digital – i co dalej?

binary-code-507785_640Pisałem kiedyś, na blogu Harvard Business Review Polska, o potrzebie angażowania wszystkich w firmie w innowacyjność i liderowanie zmianom, niezależnie od formalnej funkcji i miejsca w “drabince organizacyjnej”. Pokazałem to na konkretnym przykładzie rozprawienia się ze stereotypem typowego “finansowego”, który paradoksalnie jest bardzo rozpowszechniony wśród… typowych “finansowych” (link do artykułu).

Sam, będąc wykształconym i praktykującym “finansowym” i jednocześnie aktywnym propagatorem i praktykiem innowacyjności i kreatywnego myślenia w rozwiązywaniu problemów biznesowych, zderzam się ze zdziwieniem, jakie nieodmiennie wywołuje takie niespotykane połączenie funkcji (więcej o tym we wspomnianym artykule). Na szczęście to się zmienia i to w szybkim tempie. Na razie – jak to się pięknie mówi – “w świecie”… ale nie “u nas” – jak się potem ironicznie dodaje. Czytaj dalej

Reklamy

Po drugiej stronie lustra… czyli out-of-the-box

„Kreatywność wymaga odwagi by wyjść poza to, co oczywiste”
– Erich Fromm

Fot. Steven Depolo / flickr.com

Fot. Steven Depolo / flickr.com

Obiecałem, w jednym z poprzednich wpisów, poświęcenie kwestii tzw. myślenia out-of-the-box osobnego artykułu. Na pewno każdy z nas zetknął się z tym określeniem, a nawet jeśli nie, to momentalnie wyczuwa, że chodzi o wychodzenie poza utarte schematy i odkrywanie zaskakujących, nowatorskich rozwiązań. Słowem wychodzenie poza szablon prostych odpowiedzi i oczywistych skojarzeń. Sprawa jest na tyle złożona – dotyczy przecież nieszablonowego myślenia –  że postanowiłem ją załatwić w sposób… prosty i oczywisty. Czytaj dalej

Idea champions… czyli nie święci garnki lepią

Innowacyjność jest jednym z najczęściej pojawiających się określeń w publikacjach dotyczących biznesu. Wszyscy są zgodni co do jej roli i wszyscy owej innowacyjności poszukują. A kto ma jej dostarczać?

Fot. Diana Robinson / flickr.com

Fot. Diana Robinson / flickr.com

Innowacyjność zwykło się kojarzyć z biznesem i to dużym. Oczywiście koniec końców na innowacyjności robi się biznes, ale chodzi mi o kojarzenie samej możliwości tworzenia innowacyjnych rozwiązań z potęgą machin korporacyjnych, ich zaangażowaniem kapitałowym oraz mocą ich struktur i zarządów. To one rekrutują oraz namaszczają liderów, geniuszy i championów innowacyjności.

To jest tylko jeden z wymiarów innowacji – opisywany i postrzegany przez wielkie “I” i reprezentowany przez wielkie marki, wielkie odkrycia, wielkie nakłady, wielkie zyski. Ale jest też drugi jej wymiar – innowacja przez małe “i”. Polega ona na dostrzeganiu subtelnych szans, proponowaniu niewielkich zmian, na niepozornych udoskonaleniach, drobnych (ale zaskakujących) skojarzeniach. Czytaj dalej

Out of the box… czyli w środku trójkąta

„Kreatywność jest czymś więcej niż tylko szukaniem odmienności. Każdy może zaplanować coś dziwnego: to takie łatwe. Trudnością jest być tak prostym jak Bach. Tworzyć proste, zadziwiająco proste rzeczy, to jest właśnie kreatywność”
– Charles Mingus (amerykański muzyk jazzowy)

Fot. Chevy734 / flickr.com (cropped)

Fot. Chevy734 / flickr.com (cropped)

Tytułowe out-of-the-box jest bardzo znanym określeniem ( i ciekawym tematem, którym zajmę się obszerniej w innym wpisie), oznaczającym sposób myślenia poza schematami i poza tym, co oczywiste. Jednak szukając wyjścia poza pudełko narzucających się wzorców, bardzo łatwo popaść w inną sztampę – szukania na siłę zawiłości i odmienności; dla samych siebie. A te niekoniecznie dają użyteczne rozwiązania.

Zanim o zawiłościach i prostocie – będzie zagadka. Czytaj dalej

Jak wyruszyć po skarb… czyli przygoda z ograniczonym ryzykiem

“Tylko ci, którzy idą zbyt daleko, wiedzą jak daleko mogą zajść”
– anonim

Fot. Timitrius / flickr.com

Fot. Timitrius / flickr.com

W poprzednim wpisie zachęcałem do ruszenia z miejsca, by podążać za wyznaczonym celem. Przekonywałem do szybkiego wprowadzania w czyn wszystkiego, co do niego prowadzi. Cokolwiek by to nie było, nawet skrawek, nawet na brudno, nawet na próbę – tak na tymczasem. Pamiętając przy tym by jak najszybciej weryfikować jakość każdego proponowanego rozwiązania, wyciągając wnioski i udoskonalając kolejną wersję, kolejną propozycję, kolejny prototyp.
Doskonale rozumiem tych, co dalej wahają się przed startem. Czy cel jest pewny, czy nie ma ryzyka po drodze, czy trafię tam gdzie zamierzam? Czytaj dalej

Na koniec świata i jeszcze dalej… czyli lider w piaskownicy

“prowadź mnie lub podążaj za mną, albo zejdź mi z drogi”
– generał George S. Patton

Fot. Barney Moos / flickr.com

Fot. Barney Moos / flickr.com

Przypomniał mi się ten cytat, gdy obserwowałem grupę bawiących się dzieci. Dość nieoczekiwane skojarzenie – jak początkowo pomyślałem – ale zaraz potem przyszła zaskakująca refleksja. Nagle luźne przemyślenia na temat liderowania i przywództwa: częściowo już spisane (choćby tu czy tutaj), a po części czekające na “spinający” (jak klamra) motyw, poukładały się w spójną całość. Miałem swoją klamrę.

Czytaj dalej

Recepta na innowacje… czyli hopaj siup!

Jump

Fot. Hamad AL-Mohannna / flickr.com

Zawsze zastanawiało mnie, jak proste, a czasem nawet oczywiste, rozwiązania stoją często za epokowymi wynalazkami. Jak to się dzieje, że coś, na co każdy może wpaść, istnieje niezauważone i musi czekać na swojego wybitnego wynalazcę? Oczywiście wrażenie “prostego chwytu” mamy myśląc o czymś już po fakcie. Widząc jakieś rozwiązanie, które poza oryginalnością, zaskakuje swoją prostotą, myślimy: “no tak, w sumie można było na to wpaść”.

Sprawa ma się zupełnie inaczej, gdy patrzymy w przód. Nic nie jest takie proste i oczywiste. Może wszystko, co mogłoby mieć jakieś zastosowanie i można było na to wpaść, już zostało odkryte? Czy da się coś jeszcze wymyślić? Czytaj dalej

Jak zaprzyjaźnić się z problemem… czyli pomyśl, o czym nie pomyślałeś

“Nie można rozwiązać problemu posługując się tym samym sposobem myślenia, który go stworzył”
– Albert Einstein

Fot. Marie-II/flickr.com

Fot. Marie-II/flickr.com

Gdy stykamy się z problemem, w naturalny sposób staramy się natychmiast podrzucić jakiekolwiek rozwiązanie. Tego samego oczekujemy również od innych, gdy zwrócimy się do nich z jakąś kwestią. Zakładamy, że problem jest taki, jakim się nam objawił i jakim go rozumiemy. Uznajemy, że wiemy wszystko, oprócz odpowiedzi. Założenie to niestety przeszkadza nam w rzeczywistym zrozumieniu istoty stojącego przed nami wyzwania.

Pisałem już o odkryciach profesora Daniela Kahnemana („Na początku było pytanie… czyli o oszczędzaniu na myśleniu”), które podważają niezachwianą ufność w racjonalność ludzkiego działania (obowiązujący paradygmat racjonalnego wyboru) i poddają w wątpliwość rzetelność naszego rozumowania przyczynowo-skutkowego. Mówiąc krótko – ulegamy złudzeniom i sugestiom. Tendencyjnie formułujemy problem pod przewidywane, lub preferowane rozwiązanie, albo udajemy, że pytanie brzmiało w sposób, który pasuje do tego, co mamy akurat do powiedzenia. Dodatkowo bardzo łatwo zasugerować nam kierunek szukania odpowiedzi przez sam sposób przedstawienia danej kwestii. Czytaj dalej

Między zamysłem a działaniem… czyli jak nie utknąć w wolności

Dzisiaj jest szczególny dzień, a raczej szczególny przeddzień, w którym wielu z nas będzie podejmować postanowienia noworoczne. Muszę przyznać, że jest w nich coś magicznego.  Mianowicie to, że choć w 99,9% ich nie wypełniamy, to niezmiennie co roku postanawiamy coś na nowo. W 99,9% przypadków są to te same sprawy. Co powoduje, że choć nie jesteśmy w stanie wytrwać przy realizacji postanowień, to niezmiennie trwamy przy tradycji ich podejmowania?

Każdy chyba musi sobie odpowiedzieć na to pytanie sam. Ale podam swoją podpowiedź – klucza do zagadki proponuję szukać gdzieś między zamysłem a działaniem. Jest to specyficzna przestrzeń. Z jednej strony daje nam nieskrępowaną możliwość wyboru, z drugiej zaś może nas wciągnąć na mieliznę czekania na to, co nazywamy  odpowiednim momentem. Jedni pokonują tę przestrzeń w jednym kroku, inni błąkają się po niej latami. Dla jednych jest furtką ku wolności, dla innych labiryntem i prawdziwym wyzwaniem.
Brzmi to może trochę tajemniczo, ale sprawa jest zaskakująco prosta. Więcej o tym piszę w artykule opublikowanym w blogosferze polskiego wydania Harvard Business Review:
“Mała zgoda na wielką zmianę, czyli jak uciec przed wolnością”

Fot. life is good (pete) / flickr.com

Fot. life is good (pete) / flickr.com

Zapraszam do lektury i jednocześnie, korzystając z okazji, życzę wszystkim Czytelnikom wytrwałości w realizacji planów (proponuję tak właśnie nazywać nasze postanowienia) i wielu milowych kroków w Nowym Roku. Kroków ku wolności.