Uśmierceni przez digital – i co dalej?

binary-code-507785_640Pisałem kiedyś, na blogu Harvard Business Review Polska, o potrzebie angażowania wszystkich w firmie w innowacyjność i liderowanie zmianom, niezależnie od formalnej funkcji i miejsca w “drabince organizacyjnej”. Pokazałem to na konkretnym przykładzie rozprawienia się ze stereotypem typowego “finansowego”, który paradoksalnie jest bardzo rozpowszechniony wśród… typowych “finansowych” (link do artykułu).

Sam, będąc wykształconym i praktykującym “finansowym” i jednocześnie aktywnym propagatorem i praktykiem innowacyjności i kreatywnego myślenia w rozwiązywaniu problemów biznesowych, zderzam się ze zdziwieniem, jakie nieodmiennie wywołuje takie niespotykane połączenie funkcji (więcej o tym we wspomnianym artykule). Na szczęście to się zmienia i to w szybkim tempie. Na razie – jak to się pięknie mówi – “w świecie”… ale nie “u nas” – jak się potem ironicznie dodaje. Czytaj dalej

Na koniec świata i jeszcze dalej… czyli lider w piaskownicy

“prowadź mnie lub podążaj za mną, albo zejdź mi z drogi”
– generał George S. Patton

Fot. Barney Moos / flickr.com

Fot. Barney Moos / flickr.com

Przypomniał mi się ten cytat, gdy obserwowałem grupę bawiących się dzieci. Dość nieoczekiwane skojarzenie – jak początkowo pomyślałem – ale zaraz potem przyszła zaskakująca refleksja. Nagle luźne przemyślenia na temat liderowania i przywództwa: częściowo już spisane (choćby tu czy tutaj), a po części czekające na “spinający” (jak klamra) motyw, poukładały się w spójną całość. Miałem swoją klamrę.

Czytaj dalej

Jak tworzyć wizję… czyli historia jednej rzeźby

David (reproduction)_Theron LaBounty_CC BY-NC-SA 2.0

Fot. Theron LaBounty

Wątek poświęcony zarządzaniu postanowiłem zacząć – jak radzi stare, mądre porzekadło ( nie pamiętam już, czy hydraulików, czy artylerzystów) – z grubej rury. Czyli od wizji. Jak się tworzy wizję firmy? Na ten temat można znaleźć masę opracowań i mądrych porad (wpisanie w wyszukiwarkę „jak tworzyć wizję” daje ponad pół miliona odnośników – tylko po polsku). Ja od siebie powiem krótko – nie ma tu mądrych. Po prostu wizję trzeba mieć. Albo się ją ma, albo nie. Jak się nie ma, trzeba sprzymierzyć się z kimś kto ją ma i nas nią zarazi. Jak się ma trzeba zarażać nią innych. Koniec, kropka. Wspomniane porady podają oczywiście bardzo słuszne złożenia, wytyczne, przykłady, a czasem rozpisaną szczegółowo receptę od a do z. Ale to jest jak z poradnikami typu „jak napisać bestseller?”. Zazwyczaj bestsellerem są same poradniki i na tym się kończy. Często przytacza się też przykłady wielkich przedsiębiorców, dla podparcia przedstawianych „receptur”, ale według mnie opisują one jak ich wielkie wizje były wyrażane i realizowane, a nie skąd się wzięły. Na to recepty dać nie można.

Czytaj dalej