Uśmierceni przez digital – i co dalej?

binary-code-507785_640Pisałem kiedyś, na blogu Harvard Business Review Polska, o potrzebie angażowania wszystkich w firmie w innowacyjność i liderowanie zmianom, niezależnie od formalnej funkcji i miejsca w “drabince organizacyjnej”. Pokazałem to na konkretnym przykładzie rozprawienia się ze stereotypem typowego “finansowego”, który paradoksalnie jest bardzo rozpowszechniony wśród… typowych “finansowych” (link do artykułu).

Sam, będąc wykształconym i praktykującym “finansowym” i jednocześnie aktywnym propagatorem i praktykiem innowacyjności i kreatywnego myślenia w rozwiązywaniu problemów biznesowych, zderzam się ze zdziwieniem, jakie nieodmiennie wywołuje takie niespotykane połączenie funkcji (więcej o tym we wspomnianym artykule). Na szczęście to się zmienia i to w szybkim tempie. Na razie – jak to się pięknie mówi – “w świecie”… ale nie “u nas” – jak się potem ironicznie dodaje. Czytaj dalej

Reklamy

Po drugiej stronie lustra… czyli out-of-the-box

„Kreatywność wymaga odwagi by wyjść poza to, co oczywiste”
– Erich Fromm

Fot. Steven Depolo / flickr.com

Fot. Steven Depolo / flickr.com

Obiecałem, w jednym z poprzednich wpisów, poświęcenie kwestii tzw. myślenia out-of-the-box osobnego artykułu. Na pewno każdy z nas zetknął się z tym określeniem, a nawet jeśli nie, to momentalnie wyczuwa, że chodzi o wychodzenie poza utarte schematy i odkrywanie zaskakujących, nowatorskich rozwiązań. Słowem wychodzenie poza szablon prostych odpowiedzi i oczywistych skojarzeń. Sprawa jest na tyle złożona – dotyczy przecież nieszablonowego myślenia –  że postanowiłem ją załatwić w sposób… prosty i oczywisty. Czytaj dalej

Kreatywne ju-jitsu… czyli jak zaprząc gadzi mózg

Fot. Patrick Johanneson / flickr.com

Fot. Patrick Johanneson / flickr.com

Na stronie „ZmianaZawodowa.pl” pojawił się niedawno artykuł (link tutaj) na temat wpływu naszych przekonań – czyli sposobu w jaki myślimy o sobie i otaczającym świecie – na to, jak funkcjonujemy i jakie podejmujemy decyzje (w tym dotyczące naszej własnej przyszłości zawodowej). Okazuje się, że tak ważną sferą jak nasze przekonania rządzą określone zniekształcenia poznawcze, które są na tyle mocno związane z naszymi emocjami (głównie negatywnymi), że decydują o naszych postawach i wyborach.

Pisałem już parokrotnie o różnych mechanizmach myślenia, które nieustannie i podświadomie uruchamiamy – jak np. odruchowe działanie gadziego mózgu (tutaj i tu) czy bardzo sprawny i efektywny mechanizm szybkiego myślenia (tutaj), który pozwala nam momentalnie znajdować odpowiedzi i rozwiązania, będące często (wbrew naszemu najgłębszemu przekonaniu) po prostu chybione. Mechanizmy te są z jednej strony zbawienne – pozwalają zaoszczędzić mnóstwo energii, fatygi i komplikacji, a nawet mogą uratować życie – ale jednocześnie utrudniają, a niekiedy nawet uniemożliwiają korzystanie z naszych twórczych możliwości. Czytaj dalej

Jak wyruszyć po skarb… czyli przygoda z ograniczonym ryzykiem

“Tylko ci, którzy idą zbyt daleko, wiedzą jak daleko mogą zajść”
– anonim

Fot. Timitrius / flickr.com

Fot. Timitrius / flickr.com

W poprzednim wpisie zachęcałem do ruszenia z miejsca, by podążać za wyznaczonym celem. Przekonywałem do szybkiego wprowadzania w czyn wszystkiego, co do niego prowadzi. Cokolwiek by to nie było, nawet skrawek, nawet na brudno, nawet na próbę – tak na tymczasem. Pamiętając przy tym by jak najszybciej weryfikować jakość każdego proponowanego rozwiązania, wyciągając wnioski i udoskonalając kolejną wersję, kolejną propozycję, kolejny prototyp.
Doskonale rozumiem tych, co dalej wahają się przed startem. Czy cel jest pewny, czy nie ma ryzyka po drodze, czy trafię tam gdzie zamierzam? Czytaj dalej

Jak ruszyć z miejsca… czyli nauka latania

“Zwlekanie jest jak karta kredytowa, daje dużo frajdy dopóki nie dostaniesz rachunku”
– Chritopher Parker

Można by się zastanawiać, jaki jest związek prokrastynacji z wyobraźnią. Co to ma wspólnego z fachowością? Jak to się ma do kreatywności i rozwiazywania problemów? Wreszcie co to ma wspólnego z fachowością w dziedzinie kreatywności i innowacji?

Fot. Alan Vernon / flickr.com

Fot. Alan Vernon / flickr.com

Pytania te są jak najbardziej na miejscu, bo sam – przyznam się szczerze – na początku nie bardzo wiedziałem dlaczego zdecydowałem się umieścić na tym blogu wątek poświęcony odwlekaniu, ale czułem, że jest w tym jakiś sens.

Czytaj dalej

Między zamysłem a działaniem… czyli jak nie utknąć w wolności

Dzisiaj jest szczególny dzień, a raczej szczególny przeddzień, w którym wielu z nas będzie podejmować postanowienia noworoczne. Muszę przyznać, że jest w nich coś magicznego.  Mianowicie to, że choć w 99,9% ich nie wypełniamy, to niezmiennie co roku postanawiamy coś na nowo. W 99,9% przypadków są to te same sprawy. Co powoduje, że choć nie jesteśmy w stanie wytrwać przy realizacji postanowień, to niezmiennie trwamy przy tradycji ich podejmowania?

Każdy chyba musi sobie odpowiedzieć na to pytanie sam. Ale podam swoją podpowiedź – klucza do zagadki proponuję szukać gdzieś między zamysłem a działaniem. Jest to specyficzna przestrzeń. Z jednej strony daje nam nieskrępowaną możliwość wyboru, z drugiej zaś może nas wciągnąć na mieliznę czekania na to, co nazywamy  odpowiednim momentem. Jedni pokonują tę przestrzeń w jednym kroku, inni błąkają się po niej latami. Dla jednych jest furtką ku wolności, dla innych labiryntem i prawdziwym wyzwaniem.
Brzmi to może trochę tajemniczo, ale sprawa jest zaskakująco prosta. Więcej o tym piszę w artykule opublikowanym w blogosferze polskiego wydania Harvard Business Review:
“Mała zgoda na wielką zmianę, czyli jak uciec przed wolnością”

Fot. life is good (pete) / flickr.com

Fot. life is good (pete) / flickr.com

Zapraszam do lektury i jednocześnie, korzystając z okazji, życzę wszystkim Czytelnikom wytrwałości w realizacji planów (proponuję tak właśnie nazywać nasze postanowienia) i wielu milowych kroków w Nowym Roku. Kroków ku wolności.

Akcja innowacja… czyli co firma ma w genach

“Jeśli chcesz czegoś nowego, musisz przestać robić coś starego”
– Peter F. Drucker

Co to jest innowacyjność? Według mnie jej definicję można ująć w trzech słowach: urzeczywistnianie nowej wartości. Czyli przekuwanie w realia tego co nowe i wartościowe.

Fot. Christopher S. Penn / flickr.com

Fot. Christopher S. Penn / flickr.com

Oczywiście ta nowa wartość nie bierze się z powietrza (choć podobno banki potrafią właśnie stamtąd kreować ogromne wartości) i stoją za tym konkretne działania ludzi, pozwalające tej nowej wartości zaistnieć. A to z kolei jest możliwe dzięki ich kreatywności, czyli umiejętności tworzenia tego co nowe i użyteczne. Jeśli coś jest nowe – i siłą rzeczy jeszcze tego nie ma – aby zaistnieć, musi najpierw się pojawić w czyjejś wyobraźni. Wychodzi proste równanie:

innowacyjność = wyobraźnia stosowana

Wygląda to tak prosto, ale jednak praktyka pokazuje, że nie jest to takie łatwe, skoro tworzy się wokół tego całe programy, koordynuje działania i angażuje ogromne środki (np. fundusze unijne). Czytaj dalej

Pomysł na zmiany… czyli jak zmienić podejście do pomysłów

(artykuł powstał dla strony „Zmiana zawodowa” – poświęconej coachingowi kariery  – stąd skupia się na szukaniu nowych pomysłów w tym obszarze, niemniej podane zasady są uniwersalne)

Zmiany w życiu są i zawsze będą – bo samo życie to nieustanne zmiany. Nic na to nie poradzimy. Mamy jednak wpływ na nasze podejście do zmian. Czy będziemy czekać na to “co przyniesie życie”, czy też sami je wyprzedzać i prowokować zmiany. Jestem za tym drugim podejściem. Powiedzmy sobie szczerze – życie jako takie zmian nie przynosi i jest to tylko eufemistycznym określeniem zdawania się na to, co zrobią za nas inni. Za nas, ale w sprawach dotyczących nas. Lepiej chyba samemu mieć na to wpływ. Zgodnie ze znanym powiedzeniem:

najlepszym sposobem na poznanie przyszłości jest jej tworzenie

Fot. N.Huisman / Flickr.com

Fot. N.Huisman / Flickr.com

A najlepszym sposobem na jej tworzenie jest jej wymyślanie. Żeby wymyślić trzeba być kreatywnym, trzeba mieć pomysły. Od razu mam tu dwie wiadomości: dobrą i jeszcze lepszą. Dobra to taka, że każdy jest kreatywny (choć czasem faktycznie może o tym nie wiedzieć), a ta jeszcze lepsza – ilość pomysłów, które możemy stworzyć na dowolny temat jest praktycznie nieograniczona. Można mieć dowolny pomysł na samego siebie. Zapewniam. Nie oznacza to, że nie ma ograniczeń. Tyle, że są to ograniczenia stawiane przez nas samych i jeśli tylko nauczymy się ich unikać, nie będzie takiego miejsca, w którym zatrzymałaby się nasza kreatywność – sky is the limit, czyli “na koniec świata i jeszcze dalej!”.
No dobra – zapytasz – to jak samemu nie stawiać ograniczeń? Uuuu – możliwości jest naprawdę bardzo dużo (i ich wymyślanie, to też kwestia kreatywności), znowu można by rzec sky is the limit. Ponieważ nieskończoności nie da się objąć, a kilka rzeczy jak najbardziej – szczególnie w jednym artykule – podam parę możliwości, a dalej już sam będziesz wiedział co z tym zrobić.

Czytaj dalej

Oczekuj nieoczekiwanego… czyli spirala innowacji

„Jeżeli nie oczekujesz nieoczekiwanego, nieoczekiwanego nie znajdziesz, gdyż trudno je wytropić i objąć”
– Heraklit (tłum. Adam Czerniawski)

Fot. Martin Haesemeyer

Fot. Martin Haesemeyer

By osiągnąć cel w przyszłości, trzeba ją najpierw zobaczyć w swojej wyobraźni – tak pisałem w jednym z poprzednich artykułów („Wizja i zmiany… czyli jak nie przegapić okazji”). No dobrze – można by powiedzieć – co innego odkrywcy, poszukiwacze, czy marzyciele, a co innego pragmatyczna praktyka biznesu. Wiadomo firmy żyją z robienia tego co potrafią najlepiej. Każdy z pracowników stara się robić jak najlepiej to, czego oczekuje od niego firma.  Dzięki temu firmy się umacniają, pracownicy awansują, rosną przychody i zadowolenie – jednych i drugich. Nie ma wątpliwości. Ale nie ma też wątpliwości, że firmy rozwijają się dzięki adaptacji do zmieniających się warunków. A prawdziwą przewagę zyskują te firmy, które do zmiany są zawczasu przygotowane. Jak np. Shell w okresie potężnego kryzysu paliwowego w l. 70-tych (embargo krajów OPEC na dostawy ropy). Wygrywają zaś ci, którzy potrafią te zmiany sprokurować – jak Sony z radiem tranzystorowym, walkmanem, czy płytą CD. Do tego profesjonalizm, rzetelność i perfekcja w codziennej praktyce nie wystarczą. Nie oznacza to, że potrzeba jasnowidzów, by być w tej grupie wybrańców. Rzecz w aktywnym poszukiwaniu przyszłości, a raczej możliwego w przyszłości rozwoju wydarzeń i związanych z nimi wyzwań oraz podążaniu w kierunku potencjalnych odpowiedzi i rozwiązań („Jak tworzyć wizję…”) .

Czytaj dalej

Jak przejrzeć ego… czyli relacja z okopów

Jak już pisałem wcześniej, toczę wojnę z ego. Jest to wojna o wolność i możliwość tworzenia mojego autorskiego życia, zamiast bezwolnego kręcenia się wokół zakodowanych nawyków, przekonań i powinności. Nie ma to nic wspólnego z buntem, tęsknotą za beztroskim życiem czy desperacją. Po prostu mój bilans życiowy wyraźnie mi pokazywał, że to co obracam w czyn, to sprawy narzucone z zewnątrz, natomiast moje dążenia i pragnienia znajdują odzwierciedlenie jedynie w planach – zmieniających się, dopracowywanych i wiecznie udoskonalanych, którym brakuje tylko jednego: dobrego momentu na zaczęcie. A sprawa jest prosta – choć zajęło mi dość dużo czasu zrozumienie tego – jeśli nie żyjesz swoimi marzeniami, to znaczy, że żyjesz nie swoim życiem. Spełniasz czyjeś marzenia czy oczekiwania. A kiedy będziesz miał czas na własne życie? Drugiego nie będzie.

Fot. Chris Murphy

Fot. Chris Murphy

Wspomniałem również, że samo dostrzeżenie ego (które stoi za tym wszystkim) i jego sztuczek nie wystarczyło. Nie zanosiło się na szybką potyczkę. Raczej na wojnę pozycyjną. Okopałem się więc, by rozpoznać sytuację, teren i przeciwnika – jego strategię, przewidywany kierunek natarcia i (przede wszystkim) słabe punkty.  Już po samym języku widać chyba, że nie żartowałem. Cel był zbyt poważny, by skończyło się tylko na uświadomieniu sobie tego czy owego. Wojna to wojna.

Czytaj dalej